Wyciągnąłem na rower najmłodszego pracownika firmy - Michała. Zdał maturę, jest szczęśliwy, więc trzeba mu to szczęście i życie przedłużyć - pomyślałem. Tak więc wykorzystując uroki lata i świetną pogodę (a przy okazji jeden dzień wolnego i fakt, że Moja była w szkole;-) ) zrobiliśmy kilka rundek po Chorzowskim Parku. Dobra, mam kilka wniosków: 1. Czekanie 40 minut na Młodego, w pełnym słońcu, NIE JEST DOBRE. 2. Palenie papierosów + rower (na przykładzie Miśka) NIE JEST DOBRE. 3. Przerwa na papierosa po bagatela 10 km NIE JEST DOBRE. 4. Zakwasy jakie będzie miał jutro Młody NIE SĄ DOBRE (ale lepsze niż fajki);p
Dobre natomiast jest to, że Młody sam stwierdził, że fajki go zabijają. Pewnie nie rzuci, ale lato w pełni, mamy jeszcze kilka miesięcy. Jeszcze parę dni wolnego i nie będzie mógł patrzeć na te jego SPIKE'i. Nie, żebym miał jakiś nowy cel w tym, no ale.. ;-)
Ponieważ teściowa zawsze coś powie, a potem się okazuje, że całkiem niegłupio gada, zebrałem się w spontanicznym szale i pakując swoje zacne cztery litery do busa, miałem plan! Wysiadłem w Katowicach, przymarszowałem do mieszkania na Okrzei, przywdziałem co trzeba, zabrałem co trzeba i w drogę. Do Olkusza dojechałem - trochę naokoło, ale najważniejsze jak facet kończy, nie? Brudny, ale szczęśliwy (kobieta też, bo w końcu inna trasa;p) dotarłem do mety, gdzie czekał prysznic i słodycze! Oby do czwartku i kolejnego tripa w nowym terenie.